Ludzie, konie i biała sól – jak pracowano w wielickiej kopalni?
Przewodnik zatrzymuje grupę przy drewnianym kieracie i pyta, kto zgadnie, do czego służyło to dziwne urządzenie, a w odpowiedzi zapada cisza. Uczniowie podziwiają solne rzeźby i podziemne jeziora, jednak rzadko zastanawiają się, kto i w jakich warunkach wydrążył te kilometry korytarzy. Dlatego wycieczka szkolna do Wieliczki zyskuje dodatkowy wymiar, gdy klasa przyjeżdża z podstawową wiedzą o pracy górników, ich narzędziach i zagrożeniach, z którymi mierzyli się każdego dnia. W tym artykule znajdziesz opowieść o kopalni widzianej oczami ludzi, którzy w niej pracowali, oraz pomysły na wykorzystanie tej wiedzy podczas zwiedzania.
Sól, która utrzymywała królewski skarbiec
W średniowieczu sól była towarem niezbędnym do konserwowania żywności, więc jej wydobycie oznaczało stały i pewny dochód. Kopalnie w Wieliczce i Bochni tworzyły przedsiębiorstwo nazywane żupami krakowskimi, które należało do władcy. Według części historyków dochody z soli stanowiły w XIV wieku znaczną część wpływów skarbu królewskiego, a niektóre szacunki mówią nawet o jednej trzeciej.
Kazimierz Wielki w 1368 roku wydał ordynację żup krakowskich, czyli zbiór przepisów regulujących pracę kopalni, prawa górników i zasady sprzedaży soli. Wydobytą sól cięto na ogromne bloki w kształcie walca, nazywane bałwanami, albo pakowano w beczki. Część trafiała do królewskich magazynów, część na handel, a część przysługiwała pracownikom jako forma wynagrodzenia.
Dla uczniów to dobry przykład, że jeden surowiec potrafił wpływać na politykę, gospodarkę i rozwój całego regionu przez kilkaset lat.
Codzienność górnika pod ziemią
Przez stulecia sól wydobywano głównie siłą ludzkich mięśni. Górnicy używali kilofów, klinów i młotów, a pracowali przy świetle łojówek lub kaganków, w wilgoci i ciasnocie. Praca była ciężka, a do tego niebezpieczna, bo kopalnia kryła zagrożenia niewidoczne na pierwszy rzut oka. Najważniejsze z nich zestawiono poniżej:
| Zagrożenie | Na czym polegało | Jak sobie z nim radzono |
|---|---|---|
| metan | gaz gromadzący się pod stropem mógł wybuchnąć od płomienia lampy | pokutnicy w mokrych ubraniach wypalali gaz pochodnią na długim kiju |
| woda | wycieki rozpuszczały sól i groziły zalaniem wyrobisk | uszczelnianie korytarzy i wypompowywanie solanki |
| zawały | osłabione wyrobiska mogły się zapadać | drewniane obudowy i podpory z pni drzew |
| pożary | drewno i otwarty ogień tworzyły groźne połączenie | ostrożność przy oświetleniu i nadzór nad wyrobiskami |
Postać pokutnika zwykle robi na uczniach największe wrażenie. Ten górnik czołgał się po korytarzach owinięty w nasączone wodą łachmany i podpalał nagromadzony metan, ryzykując poparzenia przy każdej takiej akcji.
Konie, które nigdy nie widziały słońca
Wyciąganie ciężkich bloków soli na powierzchnię wymagało siły, której ludzie sami nie byli w stanie zapewnić. Z pomocą przychodziły konie, które poruszały kieraty, czyli drewniane maszyny wyciągowe. Zwierzę chodziło w kółko, obracając wał, na który nawijała się lina z ładunkiem.
Część koni sprowadzano pod ziemię na stałe. Miały tam stajnie, paszę i opiekunów, a niektóre spędziły w kopalni całe życie. Ta historia często poruszają młodszych uczniów i bywa dobrym punktem wyjścia do rozmowy o tym, jak zmieniało się podejście ludzi do zwierząt i do pracy fizycznej.
Górnicy, którzy zostali rzeźbiarzami
W Wieliczce widać wyraźnie, że kopalnia była dla wielu pokoleń czymś więcej niż miejscem pracy. Górnicy tworzyli pod ziemią kaplice, w których modlili się przed zejściem na zmianę, i wykuwali w soli figury świętych oraz sceny biblijne. Najsłynniejsza z nich, Kaplica Świętej Kingi, powstawała przez kilkadziesiąt lat, począwszy od końca XIX wieku, a jej wystrój wykonali utalentowani górnicy-samoucy, w tym Józef i Tomasz Markowscy oraz Antoni Wyrodek.
Szkoły planujące wycieczkę do kopalni soli w Wieliczce mają do dyspozycji różne warianty programu, od samej trasy podziemnej po połączenie z innymi atrakcjami regionu. Przykładowy program przygotowany z myślą o grupach szkolnych można znaleźć na stronie wyjazdyszkolne.pl i potraktować go jako punkt wyjścia do własnych pomysłów. Warto zwrócić uwagę, ile czasu przeznaczono na samą kopalnię i czy zostaje chwila na rozmowę po wyjściu na powierzchnię.
Wielicka kopalnia przyciągała gości od dawna. W 1790 roku odwiedził ją Johann Wolfgang Goethe, a kolejne pokolenia podróżników opisywały podziemne komory jako jeden z cudów ówczesnej Europy.
Walka o ocalenie kopalni
Kopalnia, którą dziś zwiedzają tysiące uczniów, przetrwała dzięki ciągłej pracy konserwatorów i górników. W 1978 roku wpisano ją na listę światowego dziedzictwa UNESCO, jednak w 1989 roku trafiła na listę obiektów zagrożonych. Problemem była przede wszystkim wilgoć, która niszczyła solne rzeźby i ściany.
Poważnym sprawdzianem okazał się rok 1992, kiedy w jednym z wyrobisk doszło do groźnego wycieku wody. Ratownicy i górnicy przez wiele miesięcy walczyli z żywiołem, który zagrażał kopalni i położonemu nad nią miastu. Dzięki zabezpieczeniom i osuszaniu powietrza kopalnię w 1998 roku usunięto z listy obiektów zagrożonych. Prace zabezpieczające trwają do dziś, bo bez nich podziemne komory stopniowo by się zapadały.
Jak wykorzystać tę wiedzę podczas zwiedzania?
Uczniowie, którzy znają historię pracy górników, zaczynają patrzeć na kopalnię inaczej. Zamiast przechodzić obok kolejnych komór, szukają śladów dawnych narzędzi i zastanawiają się, ile wysiłku kosztowało wydrążenie każdego korytarza. Przed wyjazdem warto dać im kilka zadań obserwacyjnych:
- odnalezienie na trasie kieratu i wyjaśnienie, jak działał;
- wypatrzenie drewnianych obudów i zastanowienie się, dlaczego użyto akurat drewna, a nie metalu;
- sprawdzenie, w których miejscach przewodnik wspomina o pokutnikach;
- porównanie rzeźb wykonanych przez górników z tymi, które uczniowie znają z kościołów na powierzchni;
- zapisanie jednego pytania do przewodnika o życie dawnych górników.
Proste zadanie obserwacyjne sprawia, że uczniowie słuchają przewodnika uważniej, bo szukają odpowiedzi na własne pytania. Szkoły, które łączą wizytę w kopalni ze zwiedzaniem Krakowa, mogą rozwinąć temat podczas wycieczki do Wieliczki z Krakowa, odwołując się do roli soli w rozwoju dawnej stolicy.
Kopalnia jako opowieść o ludziach
Solne komory i podziemne jeziora robią wrażenie same w sobie, ale prawdziwą wartość wizyty w Wieliczce tworzą historie ludzi, którzy przez wieki pracowali w trudnych i niebezpiecznych warunkach. Zanim klasa zejdzie pod ziemię, warto poświęcić jedną lekcję na rozmowę o żupach krakowskich, pracy pokutników i koniach w kopalni. Taka przygotowana grupa wraca na powierzchnię z czymś więcej niż zdjęciami, bo z poczuciem, że zrozumiała, jak powstało miejsce, które właśnie zobaczyła.